z życia wzięte

A gdyby tak założyć stację, w której są tylko dobre wiadomości?

   Dobra wiadomość o poranku, to gwarancja dobrego samopoczucia na cały dzień, albo chociaż do chwili, gdy ktoś nam ten humor popsuje. Powiedzmy, że dopuszczalne byłyby też informacje neutralne, ale na miłość boską, dajcie nam trochę oddechu! Wszędzie coś się pali, wybucha, ktoś kogoś morduje, podpala, topi, jakiś zwyrodnialec maltretuje dziecko, a na koniec jeszcze dostajemy fotki z karambolu, podwyżkę czynszu i list polecony z Urzędu Skarbowego. Jak w takich warunkach można nie dostać wrzodów żołądka?

   Wiem, że według badań przeciętny człowiek chętniej sprawdzi informację o katastrofie, niż o jakimś odkryciu, że przyciąga nas makabra, masakra i zakazana miłość, ale czy ze wszystkich stron musimy być tym bombardowani? Złe wiadomości są chwytliwe, ale czy musimy je oglądać w gazetach, na plakatach, na ulotkach, w radiu, telewizji, w kinie i w książkach? Jak już człowiek ma dość wszystkiego, to nawet nie chce mu się z domu ruszyć, bo po co? Może tam spadnie na nas drzewo, potrąci nas pijany kierowca, albo jadąc tramwajem złapiemy jakieś pasożyty? Lepiej posiedzieć przed telewizorem i objadać się do nieprzytomności. Ta postawa niestety staje się coraz bardziej powszechna, ale ja nie chcę tak funkcjonować.

   A gdyby tak mieć wokół siebie od rana same miłe, radosne, budujące bodźce? W ostatnich czasach wydaje się być już tak źle, że ja osobiście nie mam ochoty oglądać ani w kinie, ani w teatrze niczego ciężkiego, nie chcę też czytać przerażających książek, ani oglądać seriali o wojnie. Mam już to wszystko i tak pod powiekami, i widzę upiory, gdy tylko zamknę oczy. Dlatego tak bardzo cieszę się, gdy uda mi się znaleźć coś naprawdę zabawnego, pogodnego, gdzie mogę się śmiać tak, że aż mnie rozboli brzuch. Nie nawołuję tu do całkowitego odcięcia się od świata, broń Boże, ale do zachowania jakiś zdrowych proporcji. Przecież to nie jest tak, że tragedie ludzkie dzieją się dopiero teraz. Zawsze były, jednak nie słuchaliśmy o nich przez calutki dzień!

   Mogę chodzić tylko na śmieszne spektakle teatralne, w kinie wybierać komedie i czytać tylko zabawne powieści, ale na niewiele się to zda, jeśli przy każdym włączeniu radia, telewizora czy wejściu do internetu, zasypie się mnie gradem katastrof. Przecież to musi mieć zły wpływ na naszą psychikę, wciągać nas w lęki, paranoje i depresje. Dlatego nieśmiało zapytam, czy dałoby się znaleźć obszar, gdzie wszystko się nie wali?

koszmary

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s