jak wypromować bloga

O co chodzi z tym indeksowaniem?

Wydawało mi się, że zakładając blog wykonałam wszystko, co trzeba, żeby można mnie było znaleźć w sieci. Zarejestrowałam się w Google analytics, Google search console, przekopiowałam identyfikator tam, gdzie mi kazali, zweryfikowałam się dla wyszukiwarki i powinno wszystko grać, tyle, że nie grało. Wpisując nazwę witryny znalazłam się gdzieś na szóstej stronie i to z wpisem, który się nie wyświetlał, a raczej wyświetlał „ błąd 404”. Kombinowałam na wszystkie strony, ale niestety w sieci mnie nie było. Na szczęście mam siostrę, która to ogarnia i okazało się, że jeden kod identyfikacyjny to za mało. Jest jeszcze drugi, ale żeby go znaleźć, wyciąć i wstawić w odpowiednie miejsce, trzeba o nim wiedzieć. Tak sobie myślę, że ktoś chyba robi to specjalnie, żeby człowiek musiał zapłacić tzw. webmasterowi. Dla mnie to jest przegięcie, bo nie mówię przecież o modyfikacjach w programie, tylko o przekopiowaniu ciągu kilkunastu znaków. Można to przecież opisać i ludzie sobie poradzą. Nie trzeba do tego studiować informatyki. Tak na marginesie, to mam wrażenie, że te wszystkie porady, które można znaleźć na polskich stronach, to są takie, żeby przypadkiem nie powiedzieć za dużo. Trochę mnie to jednak dziwi, bo jak ktoś szuka, to i tak znajdzie, choćby na stronach amerykańskich.

U nas znajdziemy pewnie setki postów, gdzie można przeczytać, co zrobić, żeby inni cię zobaczyli. Zwykle wszystko się powtarza: dodaj się do darmowych serwisów z twojego zakresu, umieszczaj komentarze ze swoim adresem, wstawiaj dużo postów, linkuj, ogłaszaj konkursy, ale nic z tego nie będzie, jeśli twoje strony nie są prawidłowo zindeksowane. Można to sprawdzić w search console. Jak na dłoni widać, ile twoich stron jest ściągniętych przez robota, jak zoptymalizować stronę, żeby się szybciej wyświetlała, ile masz błędów i jak je poprawić.

W każdym razie moja siostra pogrzebała w tych znaczkach, zrobiła co trzeba i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nagle strona główna i prawie wszystkie podstrony znalazły się w sieci. Świętowałam to wydarzenie do wieczora. Następnego dnia jednak zaczęło moich stron ubywać. W panice biegałam po sieci, szukając przyczyn, bo może to powtarzające się tytuły, albo jakieś zabronione tagi. Idąc za głosem tych informacji poprawiałam opisy, słowa kluczowe, tytuły… i teraz to już w ogóle nic się nie zgadzało. Te kilka wyświetlanych stron utrzymywało stan sprzed dwóch dni, ale jak się weszło głębiej, to wpisy były aktualne. Tak to działa, wiem, ale z drugiej strony, skoro widzę błąd, to go poprawiam, a potem wyszukiwarka mnie wywala. Po południu z 59 stron zostało tyko 6, więc ja znowu po pomoc do siostry. Weszła gdzieś tam, popatrzyła i mówi, że dałam polecenie wyszukiwarce, żeby mnie nie indeksowała. Zatkało mnie na chwilę, bo pomysł, że ja w ogóle potrafiłam zrobić coś takiego, był kuszący, jednak absolutnie niemożliwy. Wyspowiadałam się ze wszystkich ruchów, ale nie zmieniało to sytuacji, że identyfikatory były pozamieniane i zdublowane.

Oświadczam z ręką na sercu, że nie potrafię zrobić czegoś takiego. Jak więc to się stało, że chodząc tylko po panelu użytkownika mogłam tak namieszać? To nie jest przecież miejsce do programowania, tylko do robienia wpisów. Nic takiego nie powinno się zdarzyć, a jednak się stało.

Teraz już wszystko jest na swoim miejscu i znowu jestem w sieci, choć w międzyczasie dokonałam kilku drobnych poprawek i teraz są tam na przykład tagi, które już usunęłam. System przywrócił kopię sprzed kilku dni, ale nie narzekam. Czekam tylko, czy Google zindeksuje mnie do końca. I czekam już będzie z tydzień. Boję się poprawiać błędy, bo wtedy mam wrażenie znów mi wyrzuca zaktualizowane strony. A poprawianie błędów mam przez cały czas włączone, tyle, że jakoś nie działa, więc męczę się, próbując wyłapać choćby literówki. Oczywiście mogę pisać w Wordzie i potem wstawiać, ale niektóre opisy robi się bezpośrednio w programie i tak co chwilę odkrywam jakieś byki.

Podsumowując, to pomimo tych zawirowań statystyki rosną, dodały mnie do siebie inne wyszukiwarki, a to podobno dobry znak. Grzecznie staram się robić wpisy systematycznie, żeby googlebot mnie odwiedzał i w ogóle czuję się już całkiem nieźle wyedukowana. Wiem nawet, że bardzo przydatne jest wstawienie mapy strony, tyle, że akurat w tym programie, a może po prostu na blog.pl nie ma możliwości dodania tej wtyczki. Ale moja siostra już coś kombinuje, więc jestem dobrej myśli.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s