książki

Jacek Dukaj „Perfekcyjna niedoskonałość”

   Jacek Dukaj z pewnością ma genialne, oryginalne pomysły. Co do tego nie można mieć wątpliwości, jednak jeśli chodzi o sposób, w jaki te pomysły przedstawia czytelnikowi, to mam tu niestety wiele zastrzeżeń. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że trzeba bardzo chcieć, żeby przeczytać choć kawałek jego twórczości. Jednak jego mózg kreuje wyjątkowe obrazy i docenił to również Tomasz Bagiński, który jest autorem nie jednej okładki do książek pana Jacka oraz filmu animowanego, który stworzył na podstawie jego opowiadania. Mam tu na myśli „Katedrę” i przyznam, że odszukałam to opowiadanie i bardzo chciałam je przeczytać, ale po prostu nie dobrnęłam do końca. Żal mi naprawdę tak cudownych pomysłów, bo gdyby były podane w przystępniejszej formie, to z pewnością ten autor święciłby triumfy na całym świecie. Ale do rzeczy.

   Akurat „Perfekcyjną niedoskonałość” czyta się całkiem dobrze, choć początkowa scena jest tak napisana, że przez wiele stron w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Dlaczego zaczęłam od krytyki? Ponieważ miałam w rękach kilka powieści tego autora i poza może jeszcze „Córką Łupieżcy” naprawdę trudno mi było dobrnąć do końca. Pchały mnie dalej właśnie oryginalne, odkrywcze pomysły, ale ich otoczka po prostu przytłaczała. „Perfekcyjna niedoskonałość” wydaje mi się najlepszą powieścią Dukaja ( wydana w 2004 r). Nie dość, że umieścił tam masę naprawdę niesamowitych wizji, to jeszcze opisał je w sposób, który da się przeczytać.

   Fabuła opiera się na odnalezionym i ożywionym mieszkańcu XX w, który przez dłuższy czas nie zorientował się, że go wskrzeszono w wieku XXIX. Udało się tak go oszukiwać tylko dlatego, że w świecie przyszłości wszystko się daje wykreować wirtualnie, a sami ludzie mogę decydować, czy chcą istnieć materialnie, czy wystarczy im byt we własnej przestrzeni stworzonej przez coś w rodzaju serwerów. Jednak i w tym świecie, gdzie można wysłać siebie w kilka miejsc jednocześnie, a mózg skanować i przechowywać informacje w czasie rzeczywistym tak, żeby w razie śmierci przenieść je do nowego ciała, w tym świecie też istnieją ludzie – tudzież byty, które są ważniejsze od innych. I okazuje się, że nasz dwudziestowieczny człowiek może tam sporo namieszać. Nie będę tu opisywała szczegółów, których chyba nikt przed Dukajem nie wymyślił, ponieważ jest ich naprawdę sporo. I wkręcamy się w akcję. Kibicujemy bohaterowi i uciekamy razem z nim z miejsc, z których on nie miał prawa się wydostać. Czytamy do końca i… natychmiast szukamy drugiego tomu. A tu czeka nas rozczarowanie, ponieważ kontynuacji pan Dukaj nie napisał.

  Podsumowując, pomimo ciężkiego stylu autora uważam, że warto przebrnąć przez pierwszy rozdział, przyzwyczaić się do języka, którym posługują się niektóre postacie, po to, żeby poznać ten wymyślony świat. Czytam i oglądam całkiem sporo science fiction i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie ma zbyt wielu umysłów, które tworzą coś tak oderwanego od rzeczywistości. Dlatego męczę się, ale czytam Dukaja.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s