książki

Diuna – Frank Herbert

   „Diuna” to jedna z najważniejszych książek SF w historii gatunku. Frank Herbert pierwszą część napisał w 1965 roku i od razu dostał za nią nagrodę „Nebula”. Szóstą i ostatnią z cyklu – „Diuna: Kapitularz” wydał w 1985 roku, czyli cykl powstawał przez 20 lat! Od tego czasu i tak minęło już jedno porządne pokolenie, a pomysł wciąż jest oryginalny. W 1984 roku, David Lynch wyreżyserował film „Diuna”, starając się jakoś oddać oryginalną scenerią i wydarzenia z książki. Łatwo na pewno nie było i porównując to do dzisiejszych ekranizacji, na pewno trąci myszką, ale w końcu w tamtych czasach to i tak był wyczyn. Dziwi mnie, że nikt nie próbuje zrobić go na nowo, zamiast po raz enty filmować np.: „Piękną i bestię”. Materiał jest fantastyczny i daje wielkie pole do popisu, ale może współcześni reżyserzy boją się zetknięcia z tamtą ekranizacją? Poniżej umieściłam zwiastun Diuny, który o dziwo był dostępny w sieci :).

   Wracając do książki – jest w niej niesamowita atmosfera, oryginalna fabuła, tajemnica, spisek, morderstwa, niezwykłe zdolności i przede wszystkim czyta się to dzieło naprawdę dobrze. Odnoszę wrażenie, że XXI wiek nie jest w stanie zaoferować niczego nowego, a to co powstaje jest modyfikacją powieści Tolkiena, Herberta, Zelaznego, Lema, Philipa K. Dick’a, czy White’a.

  Sześć tomów o objętości ok. 700 stron każdy – może się znudzić, jednak pierwsze trzy przeczytałam rozpędem, a kolejne odłożyłam na później, żeby trochę odpocząć od tematu. I mimo wszystko uważam, że pomimo wiekowości tego dzieła każdy amator SF doceni jego walory. Ja przeczytałam je dość dawno, ale zamierzam to powtórzyć. Mam do tego cyklu sentyment, jednak i tak jestem ciekawa, czy zrobi na mnie tak samo mocne wrażenie, jak kiedyś.

Diuna

    Kilka słów o fabule: główny bohater – Paul Atryda (syn wygnanego księcia) przybywa na niegościnną planetę Arrakis. Praktycznie nie ma tam wody, dlatego każda kropla wilgoci jest traktowana, jak świętość. Paul spodziewa się chłodnego powitania, jednak nie sądzi, że od razu ktoś będzie próbował go zgładzić. Ma się jednak na baczności i pomału odkrywa tajemnice planety, pustynnych stworów, dworu i substancji, która na cały wszechświat słynie ze swoich niezwykłych właściwości. Otóż „melanż” pozwala zajrzeć w przyszłość.
Dla mnie ta książka była fascynująca, i tak jak wspomniałam na początku, wielu późniejszych twórców wyraźnie się nią inspirowało.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s