film

Szpieg wszechczasów Barry Seal.

   Zaczął od drobnej przysługi dla CIA. BYł doskonałym pilotem, a oni potrzebowali kogoś, kto wleci na zakazany teren i zrobi kilka zdjęć. Zgodził się. I tak się to zaczęło. Z człowieka, który nie miał nic, zmienił się w kogoś, kto nie jest w stanie pomieścić pieniędzy, które zarabia. Bardzo to zabawne i w głowie się nie mieści, ale podobno to wszystko prawda. Samolotami kupionymi przez CIA przerzucał tony narkotyków w jedną stronę, a w drugą woził bojowników na szkolenia.

   Historia jest autentyczna i jak człowiek na to patrzy, to nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. W każdym razie Tom Cruise znowu pojawia się prawie jak w Mission Impossible, tyle że tym razem nie ma tu żadnych cudów. Tom wygląda doskonale, można nawet powiedzieć, że coraz młodziej, ale gra tak samo, jak dotąd i ja jednak za nim nie przepadam. Nie wiem też czy ta koncepcja filmu – jest to coś jak komedia szpiegowska – jest najlepsza, żeby przedstawić światu Barrego Seala. Król przemytu bawi się świetnie, igra ze śmiercią, nie zna strachu i korzysta z życia na całego. Może wersja tego filmu bardziej na poważnie byłaby ciekawsza, ale tego nie wiemy, i pewnie już się nie dowiemy, bo to nie „Piękna i Bestia” i nikt nie będzie robił remaków tej historii co kilka lat. W filmie dużo się dzieje, może aż za dużo, jakby reżyser próbował na siłę zmieścić wszystkie fakty z życia Barry’ego. Ale da się obejrzeć, choć bez fajerwerków.
7 gwiazdek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s