książki

W naszym domu – Jodi Picoult

   Jeśli wydaje ci się, że masz problemy z dziećmi, przeczytaj „W naszym domu”, a od razu poczujesz się lepiej. Każda choroba wpływa na zachowanie – zwykle z powodu złego samopoczucia, bólu, ograniczeń ruchowych itp, może sprawić, że pogodny, miły człowiek stanie się opryskliwym, złośliwym mrukiem. Może tak być, ale oczywiście nie musi. Jednak gdy to mózg działa inaczej, nic nie da się zrobić, żeby poprawić sytuację. Trzeba z nią żyć, zaakceptować dziwactwa, choćby nie wiem jak wkurzały, cieszyć się chwilami normalnymi i być przygotowanym na błyskawiczną interwencję.

   Matka potrafi dać z siebie wszystko, jeśli chodzi o jej dziecko. Zniesie naprawdę dużo, albo jeszcze więcej, bo po prostu nie ma innego wyjścia, ale oprócz niej przecież żyją inni ludzie, rodzina, zdrowe dzieci.

   Jacob właśnie skończył 18 lat. Chodzi do normalnej szkoły, jednak z powodu zdiagnozowanego zespołu Aspergera ma swoje przywileje, które pozwalają mu jakoś funkcjonować. Jakoś – bo na pewno nie jest to dobre funkcjonowanie. Jest uważany za dziwaka, odludka, głupiego – choć jego iloraz inteligencji wynosi coś koło 160. Jest inteligenty. Ma doskonałą pamięć i akurat jego konikiem nie są liczby, tylko rozwiązywanie zagadek kryminalnych. Potrafi zebrać i połączyć tak wiele faktów, że często szybciej rozszyfruje zdarzenie, niż prawdziwa policja.

   Jacob ma radio, które działa na policyjnych częstotliwościach i gdy tylko usłyszy, że coś się dzieje – wskakuje na rower (nawet w nocy, gdy wszyscy śpią) i jedzie na miejsce przestępstwa. Wtrąca się do śledztwa, ale na szczęście policjanci nie odbierają go jako groźnego. Ogląda swój ulubiony serial kryminalny po raz enty i po raz enty robi notatki. Zapisał już ponad 100 zeszytów. Dla postronnego obserwatora może wydawać się po prostu nawiedzonym nastolatkiem, którego pasja popycha do małych dziwactw. Rzadko kto, ma okazję zobaczyć, jak z powodu pomarańczowej bluzy, czy pomidora  na talerzu, kiedy akurat jest dzień niebieski – dostaje szału.

   Nie potrafi nad sobą zapanować. Matka zna kilka  patentów, które mogą zadziałać, ale często może tylko rzucić się na niego, przewrócić i przycisnąć do ziemi. Ucisk działa na niego kojąco. Wiecie, że jest nawet coś takiego, jak specjalna, ciężka kołdra, którą się taki człowiek może przykryć i przetrwać atak? Ale jeśli Jacob przekroczy granicę, nie ma na niego mocnych. Jest duży i silny, a w takim szale potrafi zdemolować dom, sklep, klasę, a sobie zrobić krzywdę. Przy okazji może też uszkodzić kogoś, kto wszedł mu w drogę, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

   Dlaczego tak bardzo się na tym skupiłam? Ponieważ to jest, jak myślę główne przesłanie Jodi Picoult. Jeśli czegoś nie znamy, nie możemy tego odpowiednio odebrać. Chłopak z Aspergerem wygląda na kogoś, kto ma coś na sumieniu. Gdy na niego patrzysz – odwraca się, nigdy nie patrzy w oczy, a jeśli staniesz zbyt blisko – odskoczy. Lepiej go nie dotykać. Nie znosi tego i może wtedy mieć swój atak. Do czego to porównać? Może do ataku padaczkowego? W książce znajdziemy całkiem sporo informacji na temat tej choroby, ograniczeń, jakie stwarza, konfliktów, które wywołuje i wrażeń obu stron.

Podobnie, jak w „Bez mojej zgody” bohaterzy sami opowiadają, co widzą i czują, i również dostajemy obraz rodziny dotkniętej chorobą jednego dziecka. Jacob ma młodszego brata. Nikt nie oczekuje od brata, żeby oddał szpik, czy nerkę, bo Jacob od tego nie wyzdrowieje. Za to matka po prostu zakłada, że nie może być inaczej, tylko tak, że chłopak będzie stosował się do zasad, które sama wypracowała. Ona również się do nich stosuje, ale dla niej to jest normalne. Co myśli o tym jej młodszy, zdrowy syn, który z powodu brata jest narażony na ostracyzm?

   Jodi Picoult wyraźnie lubi takie tematy. Pokazuje nam dysfunkcje w rodzinie, które powstają z powodu choroby jednego z jej członków. Poznajemy punkt widzenia wszystkich stron i wtedy już nie wiemy, komu bardziej współczuć.

Główny wątek dość spokojnie nabiera rozpędu. Po dość długim przedstawieniu wszystkich postaci i istoty problemu, dostajemy spełnienie marzeń Jacoba – czyli prawdziwe śledztwo, a potem finał na sali sądowej. Powieść należy do tych dłuższych. Momentami chciałam ją popchnąć do przodu, ale nie przeszkodziło mi to z zapartym tchem czekać do końca. Samo rozwiązanie zagadki kryminalnej było dość proste, ale i tak nie wiedzieliśmy, jak wszystko się rozegra. Jacob nie jest typowym bohaterem powieści, który nagle się otrząśnie, pozbiera do kupy i wszystko wskoczy na swoje miejsce. Nigdy nie wiadomo, co tak naprawdę myśli i nie można być pewnym co zrobi.

8,5 gwiazdki – za dobrą, pouczającą powieść.

Reklamy

Jedna myśl na temat “W naszym domu – Jodi Picoult

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s