książki

Idealny rok – Charlotte Lucas

   „Idealny rok” – to idealna książka na moment, kiedy pogrążeni w marazmie, biegniemy utartym szlakiem dzień za dniem – tak naprawdę nie posuwając się do przodu. Już w trakcie jej czytania, obserwując jednego z bohaterów ma się ochotę zrobić listę: za i przeciw, ulubionych i znienawidzonych, dobrych i złych, albo: chcę i nie chcę. Gdyby pójść tym tropem, to można by potraktować tę powieść jak poradnik o tym, co zmienić, żeby nasze życie stało się lepsze.

idealny rok 2

   Jonathan, gdyby był prawdziwy, musiałby być największym koszmarem dla każdej zdrowo myślącej kobiety. Beznadziejnie zawzięty, wręcz okrutny, przypominał mi tych sąsiadów, co to najpierw przychodzą coś pożyczyć, a potem piszą na nas donos. Co prawda Jonathan chyba nigdy w życiu niczego nie pożyczył, za to donosów napisał tysiące: do gminy za to, że śmieci nie są zabierane na czas, do gazety, że dziennikarz źle postawił przecinek i użył wyrazu niezgodnie z zasadami, do kierownika restauracji itd. itp. Po prostu ten człowiek nie jest w stanie przetrzymać bez komentarza nawet najdrobniejszej rzeczy, którą uzna za nieprawidłową. Tylko spróbuj źle zaparkować, a od razu znajdziesz od niego elaborat za wycieraczką. Do tego nie ma w sobie nawet śladowych ilości empatii, za to rozdmuchane ego tak, że powinien się unosić nad ziemią.  No i mieszka sam w pięknym, wielkim, idealnie urządzonym domu, bo kto by z nim wytrzymał? Odziedziczył po ojcu wydawnictwo i dzięki temu jest zamożnym człowiekiem, ale czy jest szczęśliwy? Do niedawna wydawało mu się, że niczego mu nie brakuje, ale to było do 31 grudnia. 1 stycznia – jak co dzień wybrał się pobiegać nad jezioro, a ponieważ było to dość daleko od jego domu, jeździł tam rowerem. I ślepy los sprawił, że to na jego kierownicy ktoś powiesił torbę z wypełnionym wpisami kalendarzem. Nie były to niczyje wspomnienia, ale plan spędzenia przyszłego – najlepszego roku w życiu – dzień po dniu. Co przystojny i sztywny jak kołek Jonathan zrobił z tym znaleziskiem? Otóż próbował oddać go do biura rzeczy znalezionych, jednak akurat było ono nieczynne. Postanowił napisać skargę do odpowiednich władz. Ponieważ jego charakter nie pozwalał mu na zostawienie kalendarza, choćby na ławce w parku, zgodnie z pierwszym wpisem stawił się pod wskazanym tam adresem, w nadziei, że pojawi się właściciel. Niestety nie pojawił się, dlatego Jonathan musiał spróbować odnaleźć go w inny sposób. I tak, nawet nie wiedząc kiedy, zaczął postępować zgodnie z tym, co było tam napisane. Każdy dzień zaczynał od przeczytania nowego wpisu…

idealny rok 3

 Tutaj mała dygresja na temat jednego z pomysłów. W doskonałej komedii „Jestem na Tak!” Jim Carrey w pewnym momencie swojego życia też zmienia swoje nastawienie i zaczyna mówić „tak”, wszędzie tam, gdzie wcześniej mówił „nie”. Zaraz na początku tej życiowej zmiany spotyka bezdomnego i nie może mu odmówić, gdy ten go prosi o kilka dolców, o podwiezienie, a potem to już o wszystko, co się da. W filmie sprawcą tej przemiany jest nawiedzony mówca, którego Carrey posłuchał na wiecu, a w książce powodem zmiany podejścia są wpisy w dzienniku. I też pojawia się bezdomny. Na szczęście cała reszta jest oryginalna, a do tego napisana lekko i interesująco.

   Muszę jeszcze wrócić do fabuły. Drugą bohaterką powieści jest Hannach – zakochana po uszy w swoim chłopaku trzydziestolatka, która jest książkową optymistką i zawsze, ale to zawsze widzi szklankę do połowy pełną. I ten optymizm właśnie popchnął ją do napisania kalendarza. Zrobiła to dla Simona, któremu lekarze oznajmili, że ma przed sobą kilka miesięcy życia. Hannach nie potrafiła się pogodzić z tym, że mężczyzna jej życia nawet nie próbuje się leczyć, nie szuka, nie ma nadziei, dlatego wymyśliła, że pokaże mu, jak można cieszyć się życiem. Dała mu ten prezent 31 grudnia. 1 stycznia  Jonathan znalazł go na swoim rowerze.

  Mogłoby się wydawać, że skoro mamy tu do czynienia z tragedią w postaci głównego bohatera umierającego na raka, to będzie to dramatyczny wyciskacz łez, ale nie. Nic z tych rzeczy. Charlotte Lucas zrównoważyła go wątkiem zmieniającego swe życie Jonathana i wyszła z tego powieść niosąca pozytywną energię.

  Postacie są wyraziste i bardzo różne, a już sam Jonathan to po prostu nieszczęśliwy człowiek, który nie wiedział, że jest nieszczęśliwy. Do samego końca z zapartym tchem śledziłam, co się z nim dzieje i chociaż bohaterowie ciągle się mijali, nie było to denerwujące.

   To moja pierwsza powieść tej autorki i z pewnością sięgnę po kolejne. Dam jej 8 i pół gwiazdki, a może nawet 9. Jedyne moje zastrzeżenie, to niezbyt fortunne tłumaczenie, które często trąci myszką. To powieść z 2016 roku, a momentami język, którym posługiwał się Jonathan brzmiał jak sprzed wieku. Jonathan ma w tej powieści 42 lata i nawet jeśli wychowywał go psychopatyczny ojciec, nie powinien mu zaszczepić takiego słownictwa. Może to był pomysł autorki, a może nieodpowiednie tłumaczenie, mnie w każdym razie trochę to raziło.

 455 stron dobrej lektury. Świat Książki 2018. To tyle. Miłego czytania.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s