film

Hero – Kolejny baśniowy film Zhanga Yimou

   Zhang Yimou jak zwykle w doskonałej formie. Wyreżyserował „Hero” w swoim najlepszym stylu – z rozmachem, wyczuciem, tajemniczym klimatem i pięknymi zdjęciami. Scena walki z kobietą w czerwonych jedwabiach,  to chyba jeden z najbardziej widowiskowych i malowniczych obrazów, jakie widziałam. Czerwone zwoje materiału porywane przez wiatr, a przy tym ten specyficzny taniec z mieczami zachwyca mnie za każdym razem tak samo.

   Filmy wuxia to specyficzny gatunek i mam świadomość, że wielu widzów ich nie toleruje. Trzeba lubić takie kung- fu baśnie, żeby móc się nimi zachwycić. Ja akurat je lubię, ze względu na egzotykę, kolory, sceny walki, które wciąż mnie zdumiewają i malarskie plenery.

    Tytułowego „Hero” gra Jet Li – którego widzieliśmy już w wielu tego typu produkcjach. Jest perfekcyjnym mistrzem sztuk walki – a w każdym razie tak się prezentuje i mogłabym na te jego choreografie patrzeć bez końca. Pamiętam, że gdy po raz pierwszy zobaczyłam film „Przyczajony tygrys, ukryty smok” to skakanie, a raczej latanie wśród koron drzew trochę mnie rozśmieszyło, ale to są właśnie takie filmy. W kinie europejskim, czy amerykańskim coś takiego chyba by nie przeszło 🙂

   Film podobnież jest oparty na historii zamachu na Jinga Ke’a – króla Qin, który miał miejsce w 227 r. pne. Nie wiem na ile wierny jest ten scenariusz, ale wydaje mi się, że poza tym jednym faktem, reszta jest wytworem wyobraźni reżysera.

   Bohater filmu ma zabić króla, do którego praktycznie nie da się zbliżyć. Do tego ten król sam jest wielkim mistrzem kung- fu i wykonanie tego zadania wydaje się całkowicie niemożliwe. Bezimienny przez cały film próbuje się zbliżyć do króla, a widz myśli, że wie, co się stanie. Otóż niekoniecznie. To jest film do napawania się scenerią, krajobrazami, specyficzną kulturą i strojami. Właściwie to filmy Zhanga Yimou nazwałabym kostiumowymi. Raz na jakiś czas mam ochotę na takie poetyckie klimaty, bo one takie są, mimo, że trup tam ściele się gęsto. Ach i przy tym wszystkim sceny są zagrane śmiertelnie poważnie.

 

Zhang Yimou wyreżyserował „Ostatni Mur”, „Dom latających sztyletów”, „Przyczajony tygrys, ukryty smok”, „Cesarzową”. Tworzy filmy w baśniowym, poetyckim klimacie, tak różnym od produkcji amerykańskich, czy europejskich, że nie da się ich porównywać. Osobiście polecam 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s