książki

Lisia dolina – Charlotte Link

    Wyobraź sobie porywacza, który przeprasza ofiarę, że ją porwał. Wyobraź sobie, że jest mu źle z tym co robi, ale jednak się nie wycofuje. Zaciąga kobietę do jaskini, o której wie tylko on, po czym zamyka w skrzyni, wraz z małym zapasem jedzenia i picia. Dokręcając śrubami wieko, cały czas ją przeprasza, a potem wraca do domu, żeby zadzwonić z żądaniem okupu. Nie chce dużo, tylko tyle, żeby przeżyć. Dlaczego to zrobił?

   Cały ten epizod może skończyłby się zgodnie z planem, jednak z powodu nieprzewidzianych okoliczności porywacz znalazł się w areszcie. W każdej sekundzie myślał tylko o tym, czy zamknięta w skrzyni kobieta jeszcze żyje. Za wszelką cenę chciał wyjść z aresztu choćby na chwilę, żeby tylko ją uwolnić. Poważnie zastanawiał się nad tym, żeby wszystko opowiedzieć swojemu adwokatowi, ale wtedy dostałby 25 lat. Bił się z myślami, z wyrzutami sumienia i co wygrało?

    Prawie do samego końca „Lisiej doliny” czekałam na wyjaśnienie, czy porwana kobieta przeżyła.

lisia dolina2

   Matthew Willard dostał od życia dużo dobrego i jeszcze przyszła ta chwila, kiedy w zasięgu ręki miał wymarzoną pracę. Jednak Vanessa – jego żona wcale nie chciała się przeprowadzać, ona miała wymarzoną pracę tutaj. Pokłócili się i gdy Matthew zjechał z drogi, żeby wypuścić domagającego się spaceru psa – ona została przy samochodzie. Matthew nie mógł pogodzić się z tym, co się stało, szukał jej i opłakiwał, i tylko przyjaciele trzymali go przy życiu, a może także myśl, że Vanessa wróci.

   Charlotte Link prowadzi akcję kilkutorowo i dlatego co jakiś czas skaczemy w odmienne miejsce, środowisko i bohaterów. Oczywiście gdzieś tam wszystko się ze sobą łączy, ale po drodze poznajemy między innymi losy owego porywacza, najbliższych przyjaciół Matthew i kobiety, która pojawia się w jego życiu. Pomału wszystkie sznurki prowadzą do Vanessy, ale oczywiście nie zdradzę, co tam się stało.

„Lisią dolinę” dobrze się czyta, akcja się nie dłuży i trzyma w napięciu. Postać porywacza przynajmniej u mnie budziła mieszane uczucia – bo wyglądało na to, że nie był to zły człowiek, nie chciał nikogo krzywdzić, a mimo to tak się uwikłał, że to zrobił. Cały jego wątek przepełniony jest wyrzutami sumienia. Z pewnością tacy ludzie chodzą po ziemi, ale niech nas przed takimi chroni wszechmocna opatrzność.

 8 gwiazdek – ponieważ mi się zwyczajnie podobało.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s